Jeden czynnik miał decydujący wpływ na absolutną ideologiczną dominację w III RP tzw. Salonu. Lewicowo-liberalna myśl (za której symbol uznano z czasem „Gazetę Wyborczą”) mogła zatriumfować dzięki wyjątkowej słabości ludzi, którzy powinni stanąć jej naprzeciw.
27.05.2009 18:26
101
Ważniejszy 4 czerwca, czyli o prawicowych mięczakach
Symbolem politycznego infantylizmu środowisk uznających się za prawicowe jest oczywiście dzień 4 czerwca 1992 roku. To wówczas Polska straciła ostatnią szansę na szybkie rozprawienie się z dziedzictwem komunizmu.
Jak wszyscy wiemy, do upadku rządu Jana Olszewskiego doszło na skutek rozpoczęcia wykonywania uchwały o ujawnieniu byłych tajnych współpracowników SB piastujących stanowiska państwowe. Należy w tym miejscu podkreślić, iż już sposób zabrania się do sprawy lustracji przez rząd Olszewskiego dowodzi całkowitego braku jakiekolwiek zmysłu taktycznego. To jednak temat na oddzielny wpis. Nie będę teraz przedstawiał wariantów alternatywnych, skupiając się na tym, co było.
A było kiepsko. Prawicowi politycy, jak to się jeszcze często miało zdarzać, okazali się mocni w gębie, ale słabi w czynach. Trafnie wskazywali, iż liczni TW mogą być zagrożeniem dla odbudowywanego polskiego państwa. Cóż jednak z tego, skoro w krytycznym momencie nie potrafili stanąć w jego obronie? Macierewicz i Olszewski powinni nie przejmować się niczym, tylko natychmiast opublikować listę agentów i zawartość ich teczek. Należało tych ludzi napiętnować i rzucić na żer opinii publicznej.
Warto przypomnieć, że w roku 1992 znacznie żywsze było wspomnienie komunizmu oraz jego zbrodni. Przede wszystkim zaś antylustracyjna propaganda Salonu dopiero się kształtowała. Przecież to właśnie wydarzenia 4 czerwca tak naprawdę stworzyły jednolitość czegoś, co możemy nazwać Frontem Obrony Agentów. Oni popatrzyli zagrożeniu w oczy i uznali, iż żadna lista Macierewicza już się nie może powtórzyć.
Tak naprawdę to, co znamy jako System III RP jest właśnie dziełem fali strachu wywołanej działaniami rządu Olszewskiego. Polska, w której żyliśmy przez ostatnie kilkanaście lat nie powstała 4 czerwca 1989 roku, lecz trzy lata później.
A wcale nie musiało tak być. Mogliśmy żyć w kraju, gdzie nikt nie mówiłby o „ludziach honoru”, lecz o prawdziwych bohaterach. Mogliśmy nagrodzić dobre uczynki i ukarać złe. Niestety, w decydującym momencie politykom aspirującym do wielkości zabrakło sprytu, konsekwencji, a przede wszystkim odwagi.
skomentuj
skomentuj
Komentarze do notki101 |Zgłoś nadużycie
-
Nareszcie nadszedł ten czas !
kiedy mogę się w 100% zgodzić z Rybitzky'm w ocenie polskiej prawicy. Jest beznadziejna i całkowicie impotencka mentalnie i w każdej innej dziedzinie. Dlaczego prawica za zachodnią miedzą może wydawać FAZ i die Welt ? Dlaczego prawica nad Sekwaną może wydawać Le Figaro ? Dlaczego brytyjski prawak może czytać Timesa a prawak zza oceanu wybiera w ofercie News Corp. Zaś nasz prawak jest skazany na upadające GP. Nie rozumiem tego i już !!! I nie mówcie mi tu, że wam Michnik buzie zakneblował i pozbawił no tych.... cojones !
-
@autor
Łatwo mówić teraz. Przecież 4 czerwca 1992 roku był najzwyklejszym przewrotem z uzyciem wojska, czyli Nadwiślańskich jednostek Wojskowych. Macierewicz et consortes siedzieli zapuszkowani 24 godziny w Sejmie,już po odwołaniu a przed ich pokojami sejmowymi stali uzbrojeni żołnierze. Mało kto to wie ale ci co wiedzą - zapewne potwierdzą.
Gdyby doszło do wcześniejszego przecieku listy Macierewicza oskarżono by ich o niekonstytucyjność działań - i znów byłby powód do odwołania.
Pies jest pogrzebany w tym, że nie było żadnej woli politycznej ze strony Prezydenta, wojska, policji, większości sejmowej, ba nie było nawet widocznego przyzwolenia społecznego na przyjęcie do wiadomości skali współpracy ówczesnych idoli z ruchów niepodległościowo - związkowych z SB.
Owszem trochę naiwności ze strony rządu znalazłoby się, ale ogólnie - poza pewnym tragizmem tego gabinetu ( widocznego z dzisiejszej perspektywy) - nie można mu nic dzisiaj zarzucać.
Jeśli już to skupmy się na tych, którzy z całych sił ideę odbudowy Państwa wyrzucili do kosza dla obrony swoich życiorysików.
-
AUTOR
Nim zabierze się Pan za temat z tak odległej historii, warto wpierw zapoznać się z przebiegiem zdarzeń. Rząd J.Olszewskiego był wykonawcą uchwały sejmowej, zatem Pańskie zdanie - "już sposób zabrania się do sprawy lustracji przez rząd Olszewskiego dowodzi całkowitego braku jakiekolwiek zmysłu taktycznego" - dowodzi braku wiedzy historycznej. Cały proces sporządzania list przez ministra Macierewicza przebiegał w zgodzie z treścią uchwały i ówczesnym prawem. Gdzież tu więc miejsce na "zmysł taktyczny"?
Również to Pańskie twierdzenie - "Macierewicz i Olszewski powinni nie przejmować się niczym, tylko natychmiast opublikować listę agentów i zawartość ich teczek" - jest pozbawione podstaw, ponieważ listy sporządzone na podstawie sejmowej uchwały zostały doręczone wszystkim posłom, a wkrótce je upubliczniono.
Na czym zatem konkretnie miała polegać "miękkość" ówczesnych polityków?
-
może nie tyle odwagi co wykazali za dużo skrupułów
- jak zwykle u przegranych.
ale najważnejszy był brak sprytu ( i wyobraźni)
nie wiem jak można było nie wziąc pod uwagę źe publikacja jednej listy w której były tak róźne i dyskusyjne przypadki (jak Moczulskiego , Chrzanowskiego ) razem z "prawdziwymi" agentami i nie wzięcie pod uwagi zaplecza parlamentarnego było mocno lekkomyślne. W tej sytuacji jeszcze dodanei do listy Wałęsy oznaczało samobójstwo.
Ale cóż niezależnie od wcześniejszych zasług osoba o mentalności inkwizytora przydatna na innych stanowiskach nie powinna pełnić funkcji ministra ...
-
@Aleksander Ścios
Chociażby należało wybrać z teczek co ciekawsze kawałki na temat działalności niektórych osób i natychmiast to opublikować. Postawić pod pręgierzem ich, a nie siebie.
-
@autor
"Mocni w gębie, a słabi w czynach" - a skąd niby miał się wziąć siła tych środowisk, które rządziły przez 6 miesięcy? W tym okresie podjęto i tak mnóstwo decyzji, które podcinały w Polsce wpływy agentury i komunistów.
Należy również przyjąć do wiadomości, iż ta polska prawica - była w tamtym okresie gęsto utkana agenturą.
-
Stocznie w rękach mossadu
teraz elektrownie w rękach podobnych specjalistów?
Dlaczego- panowie piszący nie ma wśród was odważnych do pisania na czas o przekrętach tego rządu?
Nie będzie kolejnego gotowca z elektrowniami - patrzymy rządziusiowi na łapki.
Niestety mięczakowstwo jest zauważalne ale wśród pismaków.
-
@ Autor
Nieśmiało przypominam, że 4 lata temu Macierewicz, nie przejmując się niczym, opublikował kompromitujące wielu materiały WSI.
I co to dało?
-
@ponazwisku
Ja mam dobrze płatną pracę i nie mam czasu zajmować się niszowymi portalami. Ale za ofertę dziękuję ;)
-
@Ściosek
Napisałem coś specjalnie w twoim stylu. Powiedz jak Ci się podoba, to specjalny prezent dla Ciebie więc zajrzyj na mojego bloga.
-
@Rybitzky
"Postawić pod pręgierzem ich, a nie siebie."
Jedynym pręgierzem to dysponowała wtedy GW.
Mógłbyś ten "sprytniejszy" scenariusz działań prawicy chociaż z grubsza naszkicować?
-
Szanowny Panie,
Lektura Pańskiego wpisu nasunęła mi kilka pytań.
1. Czy ekipa p. Macierewicza miała co ujawnić? Do dziś nie wiem, czy istniał już wtedy (kwiecień-maj '92) jakiś zbiór szerszy, niż tzw. lista Milczanowskiego. O ile pamiętam, to obie "listy" koncentrowały się siłą rzeczy na postaciach jawnej polityki (parlamentarzyści, ministrowie etc.), zaś nie zawierały nazwisk pełniących w następnych latach kluczową rolę w przeciwdziałaniu lustracji (dziennikarze, artyści, pracownicy naukowi itp.).
2. Czy już wcześniej (przed p. Macierewiczem) nie doszło do przejęcia przez nasz UOP niemałej części byłych agentów SB - w tym jak należy domniemywać tych najmłodszych z szansami na karierę we wpływowych środowiskach - co zapewniło im parasol ochronny, którego pozostałością jak rozumiem jest osławiony zbiór zastrzeżony w IPN?
3. Jakie alternatywy ma Pan na myśli?
Pozdrawiam
-
@Rybitzky
Zgadzam się w pełni z Panem Aleksandrem Ściosem - rząd Jana Olszewskiego nie miał innych konstytucyjnych możliwości. Istniała jednak pewna ewentualność - zgniły kompromis z Wałęsą (jego filmowana rozmowa z Macierewiczem jest tego dowodem) - my nic nie mówimy o Bolku, a ty nie przeszkadzasz nam wykonać uchwały sejmowej.
Nie dałbym jednak złamanego szeląga, że Wałęsa w pierwszym dogodnym momencie złamałbyby umowę, a wtedy rząd Olszewskiego nie miałby nawet poczucia wyższości moralnej nad frontem obrony agentów.
To dylemat podobny do dylematu Becka w 1939 roku, bronić honoru czy iść z Hitlerem.
Pozdrawiam
-
@Aleksander Ścios
Wiem, że to była uchwała sejmowa. Przez rząd, zapewne nieprecyzyjnie, rozumiem także wspierające go ugrupowania polityczne. Można było nie robić tego na hurra. Tymczasem to wszystko był jeden wielki spontan - przynajmniej ze strony rządu. Bo ktoś inny może to zaplanował. Zwłaszcza, że agenci, zdaje się, też głosowali za lustracją.
-
Bajki o rządzie Jana Olszewskiego
Rząd Olszewskiego był od początku mniejszościowy i przy ówczesnej konstytucji musiał wcześciej lub później upaść. Rozumiał to J. Kaczyński, który chciał rozszerzyć koalicję rządową o ... Unię Demokratyczną. Na liście Macierewicza znalazły się m. in. osoby niewinne jak Wiesław Chrzanowski.
-
rybicki
prawica cały czas dostaje w dupe bo nie rozumie i nie potrafi zrozumieć co sie dzieje wokół niej. tak było w 1992 jak i w 2007.
"Jak wszyscy wiemy"
nie rybicki, jak tobie powiedziano a ty uwierzyłeś.
"do upadku rządu Jana Olszewskiego doszło na skutek rozpoczęcia wykonywania ustawy o ujawnieniu byłych tajnych współpracowników SB"
nie, do upadku MNIEJSZOŚCIOWEGO rządu olszewskiego doszło w wyniku normalnego głosowania sejmowego. naturalnym prawem i dążeniem opozycji są takie działania w stosunku do rządzących. nie zapominajmy o konflikcie kaczyński-olszewski i wycofaniu poparcia kaczynskiego dla tego rządu.
wiem , że to nieelegancki argument, ale ze wzgledu na swoj wiek znasz te wydarzenia zapewnie głównie z filmu "nocna zmiana" którego wartość faktograficzna jest słabiutka i sami twórcy na początku nie byli do niego przekonani.
-
@ponazwisku
Ależ ja bronię wolności słowa cały czas. Kontrowersje mają z tym jakiś problem, skoro potrzebują pomocy?
-
Hm... Gdyby Macierewicz choć trochę nadawał się na ministra SW,
miałby tę listę skompletowaną po miesiącu urzędowania, wątpliwe przypadki usunięte zaraz potem, a postulowane przez Rybitzkiego (słusznie!) co ciekawsze wycinki dla prasy mógłby puścić równo z wrzutką Korwina. Albo i przed.
Ale że się nie nadawał, wystarczyło wrzutki Korwina, by wysadzić go wraz z rządem w powietrze.
Ciekawsze jest to, kto zainspirował JKMa. Akar, masz jakiś pomysł?
-
Taktyka gdybania
Gdyby Macierewicz zapomniał taktycznie o kilku teczkach, w tym sławnego "Bolka", lustracja a.d '92 skończyłaby się pewnie połowicznym sukcesem. Nie zapomniał, chciał uderzyć z całą mocą w układ i - mamy taką, a nie inną wersję najnowszej historii Polski.
Co się stało, to się nie odstanie. Nie było "zgniłego" kompromisu, nie było więc i lustracji.
Kontruderzenie Prezydenta Wałęsy i tzw. "Salonu" było brutalne. Szkoda tych bohaterów od zamachu czerwcowego.
Ciekawe co jeszcze wymyślą, żeby zakłamać historię.
-
Kilka łatwych do sprawdzenia oczywistości
Rząd Jana Olszewskiego był wyłoniony przez Sejm wybrany w pierwszych wolnych wyborach. Przez cały okres swojego działania miał kłopot z zapewnieniem sobie wiekszości umozliwiajacej normalną pracę.
Nie mógł też (czy nie potrafił) skompletowac własnego składu w zwiazku z czym do konca funkcjonowali gdzieniegdzie tzw. kierownicy resortów zamiast ministrów konstytucyjnych. Na ministra finansów po wystraszonym Lutkowskim musiał Olszewski powołac Olechowskiego bo jak pózniej sam stwierdził nie mógł w swoim obozie znalezc nikogo, kto z marszu przystapiłby do będących wówczas w toku negocjacji oddłuzeniowych.
Niechęc Olszewskiego do poszerzenia zaplecza parlamentarnego była np. powodem jego konfliktu z Jarosławem Kaczyńskim, o czy dzisiaj wielu zwolenników PiS nie chce jakby pamietac.
Daleki od postkomunizmu Antoni Dudek w swojej historii politycznej Polski po 1989 r. ocenia rząd Olszewskiego jako najsłabszy merytorycznie i najsłabiej umocowany politycznie rząd po 1989.
Wotum nieufności dla rządu Olszewskiego zostało uchwalone w normalnym głosowaniu w Sejmie. Miał przeciwko sobie wiekszośc.
Ale w większości wypowiedzi nikt tego nie bierze pod uwagę podnosząc jedynie kwestie lustracyjne. Rząd nie mający większości w Sejmie rządzic po prostu nie może. A Olszewski i popierający go wówczas politycy takiej większości zapewnic nie potrafili czy nie chcieli.
Ot i wszystko. Reszta to umiejętnie tworzona i podsycana legenda. Taka narracja, jakby powiedział Mistewicz.
-
@ Rybitzky
W nawiązaniu do wyżej postawionych pytań (tudzież licząc na uzyskanie odpowiedzi) chcę podkreślić, że sama tzw. lista Macierewicza nie była przecież żadną bombą (za wyjątkiem sprawy prezydenta Wałęsy i szefa KPN). Znacznie większe wrażenie zrobiłoby upublicznienie dokumentów, na podstawie których napisano później broszurę "Konfidenci są wśród nas". Rzecz w tym, że w owym czasie wykonawcy lustracji byli przytłoczeniu przez ideę praworządności ("byle nie złamać prawa"). Pytanie, które jak rozumiem Pan chciałby postawić, brzmi: czy mając wtedy wiedzę o tym, jak naprawdę sprawy się mają, należało przede wszystkim unikać ryzyka skazania na więzienie za ujawnienie jak największej liczby agentury?
-
@Akar
Uchwała sejmowa miała nakładać pewne obowiązki na rząd. Czy ugrupowania wspierające rząd Olszewskiego nie wzięły pod uwagę ewentualnych konsekwencji? Nie było żadnych konsultacji? Posłowie zagłosowali ot, tak? Nikt im nie kazał przyjmować tej uchwały bez odpowiedniego przygotowania.
-
@janek2
Dokładnie.
-
Pamietam tamten dzień
Byl pelen sprzecznych doniesień... m.in o jakichś ruchach w jednostkach nadwislańskich. Trudno było sie zorientować czy chcą bronić rządu czy wręcz przeciwnie.
Później bylo w napięciu oczekiwane wystapienie Olszewskiego... czekala na nie chyba cała Polska. Bylo przesuwane z godziny na godzine. Szefem telewizji był Romaszewski. To były kluczowe momenty... i kluczem do powodzenia było to wystąpienie. Olszewski mógł poderwać naród gdyby mu przedstawił wiarygodny cel. Ale Olszewski nie był Piłsudskim chociaż tez polski socjalista.
Wystąpienie było mdłe... takie w stylu Olszewskiego... raczej usypiające niż podrywające do dzieła... bo nawet nie do walki. Agenci by sie poddali bez walki.
A jesli chodzi o polską prawicę... to jej nie było. Były kanapy... i kanapowi przywódcy.
-
Rybitzky
Dobrze, że chociaż Ty jesteś na SG, bo wylądował tam Czarnecki, co mnie mocno poirytowało :)
Ważne, że przypominasz o 4VI w kontekście też 1989. Na ten temat ile ludzi, tyle opinii. Ale zdanie mamy podobne - Olszewskiego odwołano przed paniką lustracyjną. Pozdro:)
-
Rybitzki
Noooo, jestem pod wrażeniem postawionej tezy. Jak mówią, mądry Polak po szkodzie, ale nic straconego nasza post-PRLowska-libero-komuna trzyma się dobrze, jeszcze co poniektórzy zdążą pokazać jacy są zdecydowani i twardzi, mam nadzieję w działaniu.
Nie powiem że nie było błędów, ale wolni od nich tylko polemiści no i Donald Tusk, oczywiście. Ja bym tak w czambuł nie potępiał, tym bardziej że sam nic nie robiłem wtedy.
-
@ Rybitzky
Dziękując za potwierdzenie mojej interpretacji, bardzo proszę o chociaż próbę udzielenia odpowiedzi na postawione przeze mnie wcześniej pytania.
(http://rybitzky.salon24.pl/107495,wazniejszy-4-czerwca-czyli-o-prawicowych-mieczakach#comment_1444191)
Z góry dziękuję,
-
@autor
1. Zarówno PiS czyli obecne ugrupowanie Kaczyńskiego, jaki i poprzednie czyli PC nie miało, nie ma i nigdy nie będzie mieć nic wspólnego z prawicą. To socjaliści z ciągotami totalitarnymi.
2. Rząd skrajnego lewaka Olszewskiego upadł, bo był od początku rządem mniejszościowym. W dodatku Kaczyński sobie ubzdurał, że zamiast walczyć o poparcie dla rządu w ramach negocjacji można je wymusić dzięki teczkom, hakom i służbom specjalnym. Co ciekawe fiasko tego najgorszego z rządów 20-lecia nie zmieniło nastawienia Kaczyńskiego - vide prowokacja przeciw Lepperowi i próba przekupienia posłów Samoobrony. W 1992r tego typu akcja dotyczyła posłów KPN.
3. Lista Macierewicza została bardzo szybko upubliczniona, chociażby przez Najwyższy Czas. Te twoje słowa o publikacji teczek i rzuceniu na pożarcie przeciwników politycznych są nieco szokujące - to były materiały tajne i czyn taki byłby przestępstwem ściganym przez kodeks karny. Wiem od dawna że Kaczyński ma mentalność bolszewicką. Nie myślałem, że ty też i to w takim stopniu.
-
Smutna prawda ale prawda.
Wszystko wydaje sie proste z perspektywy czasu a to jednak był pojedynek dzieciaka z silnym ,przebiegłym mocarzem i ODWAGA KOSZTOWALA WTEDY DROGO ,DLA NIEKTORYCH BYLA TO CENA ZYCIA DLA NIEKTORYCH KARIERY ,pozdrawiam
-
@antoni kłamie
Antoni kłamie. Kaczyński popadł w konflikt z Olszewskim, bo chciał, by do rządu weszła Unia Demokratyczna, co dałoby większość sejmową. Olszewski był temu przeciwny. Macierewicz nie był wtedy człowiekiem Kaczyńskiego.
-
@kaczka dziwaczka
"to jednak był pojedynek dzieciaka z silnym ,przebiegłym mocarzem"
inna wersja wygląda tak: kaczyński po raz kolejny sie zakiwał i ukatrupił swoje polityczne dziecię.
-
Rybitzky
Dwie rzeczy do wyjaśnienia:
-Macierewicz nie miał prawa udostępniać informacji zawartych w archiwach nikomu innemu, poza parlamentarzystami. To, co Pan napisał byłoby zatem złamaniem prawa.
- Uchwała nakładała na Macierewicza obowiązek podania informacji do dn.6 czerwca 1992r. Pisanie więc o "spontanie" i "robieniu na hura" wynika z kompletnej nieznajomości ówczesnej sytuacji i nie stanowi żadnego argumentu.
Na tym poziomie ogólników, niczego Pan nie może wykazać, a już z pewnością - nie tezy kończącej wpis.
Nadal otwarte pozostaje pytanie: Na czym konkretnie miała polegać "miękkość" ówczesnych polityków?
-
@sawa.com
Pamietam tamten dzień
Byl pelen sprzecznych doniesień... m.in o jakichś ruchach w jednostkach nadwislańskich. Trudno było sie zorientować czy chcą bronić rządu czy wręcz przeciwnie.
Później bylo w napięciu oczekiwane wystapienie Olszewskiego... czekala na nie chyba cała Polska. Bylo przesuwane z godziny na godzine. Szefem telewizji był Romaszewski. To były kluczowe momenty... i kluczem do powodzenia było to wystąpienie. Olszewski mógł poderwać naród gdyby mu przedstawił wiarygodny cel. Ale Olszewski nie był Piłsudskim chociaż tez polski socjalista.
Wystąpienie było mdłe... takie w stylu Olszewskiego... raczej usypiające niż podrywające do dzieła... bo nawet nie do walki. Agenci by sie poddali bez walki.
A jesli chodzi o polską prawicę... to jej nie było. Były kanapy... i kanapowi przywódcy.
Pamiętam podobnie. Do dzisiaj nie mogę sobie wyjaśnić, jak to można mieć telewizję i nie zrobić przesilenia na swoją stronę. Przypomnę tylko, że nawet w lepiej strzeżonej od nas przez Sowiety Litwie, siłom antykomunistycznym udało się obronić telewizję przed przejeciem. Zaś w Polsce? Skrupuły, wątpliwości, zahamowania, gadulstwo, bezruch i takie nerwowe oczekiwanie ("Może ktoś już wreszcie weźmie od nas ten gorący kartofel?").
-
Za surowo.
Seria zagadkowych śmierci ludzi w 1989 roku jest wymowna. Niewyjaśnione zgony ludzi pytających się o rozliczenia finansowe z pomocy, czy tropiących aferę FOZZ.
III RP to jest tylko to na co zezwolił gen. Kiszczak. Nic więcej. Gdyby nawet nie udało się odwołać rządu Olszewskiego to była kwestia czasu kiedy upadnie. Na miejsce zdemaskowanych wtedy agentów w rządzie przeszli nowi nie skompromitowani. Skoro im się wtedy udało to rządzą do dzisiaj - broniąc do upadłego to co ich wyniosło do władzy, apanaży, zaszczytów.
pzdr.
-
@despair
O tym, że nie powstanie tzw. wielka koalicja (dodatkowo wejść miały UD, KLD i PPG) zadecydowano już pod koniec kwietnia. To fakt, że dążył do niej Kaczyński a sprzeciwiał się Olszewski - mój wpis dotzyczył jednak innej sytuacji, tej z przełomu maja i czerwca. Wtedy toczyły się negocjacje o wejściu KPN do koalicji - Moczulski żądał dla siebie ministerstwo obrony + coś jeszcze. I wtedy właśnie posłowie KPN dostali propozycję nie do odrzucenia uwalenia swojego szefa z powodu kłopotów ludstracyjnych. Moczulski się w..ł i rząd padł.
-
@Mariusz Wiącek
Znaczy się determinizm historyczny?
-
Panowie policzmy głosy
Cytat: "Wotum nieufności dla rządu Olszewskiego zostało uchwalone w normalnym głosowaniu w Sejmie. Miał przeciwko sobie wiekszośc".
To się zgadza, ale kilka minut wcześniej ten sam sejm uchwalił budżet przygotowany przez Rząd. Wotum nieufności nie miało nic wspólnego z tym czy Rząd jest dobry czy zły tylko z tym, że zapanował strach i panika, że ustawa lustracyjna może wykoleić ten cały okrąglostołowy układ. Bardzo dobrze to przedstawione jest na "Nocnej zmianie".
-
Ścios. branta, akar
Panie Ścios, może Pan wytłumaczy brancie, akarowi i im podobnym. kto postawił jednostki nadwiślańskie w stan pogotowia, kto nimi dowodził i czym zajmowały się jedyne dwa plutony które robiły to, co miały zrobić (czyli te wys- łane do TV.) Fajnie też będzie wspomnieć co się stało z tymi dowódcami potem. Mi ci Panowie nie uwierzą. A Pan w jakims stopniu odpowiada za stan ich wiedzy.
ukłony
-
@Ścios
Ja nie rozumiem po co Macierewicz publikował nazwisko Wałęsy, przecież uchwała tego nie nakazywała?
Pewnie wiele osób widziało ale trudno
http://www.uprtv.pl/uprtv/uprtv_play.php?id=0000000464
-
@ Aleksander Ścios
Jakkolwiek nie jestem przekonany o słuszności osądu autorstwa p. Rybitzky'ego, to pozwolę sobie zauważyć, iż jego teza zawiera pewien istotny wątek, pomijany (takie mam wrażenie) w dotychczasowych dyskusjach wokół okresu 1990-92.
(Proszę wybaczyć poniższą dosadność sformuowań - to tylko dla uwypuklenia istoty tematu).
Może wydawać się zaskakujące, że ludzie, którym nie brak było prawdziwej odwagi i poświęcenia w czasach komunizmu obawiali się złamać prawo w sytuacji bez wyjścia. Za cokolwiek by ich wtedy skazano, byliby w odbiorze społecznym więźniami politycznymi, a nie kryminalistami, gdyby tylko to, co zostało ujawnione było szokujące i odnosiło się nie tylko do wielu drugorzędnych polityków tudzież jeszcze mniej znanych ogółówi urzędników, lecz także do postaci typu słynny literat o imieniu Andrzej, czy jego imiennik z Woronicza. Rzecz w tym, że gros informacji nt. agentury sprowadzała się wówczas do pytania był, czy nie był - to za mało, by "szary Kowalski" wyrobił sobie opinię o gadzinowości agentury.
Dlatego koncentrowanie się rozpatrywaniu, czy uchwała sejmowa została wykonana zgodnie z prawem, czy nie, zawęża perspektywę, bo za praworządność nikt (w tym opinia publiczna) tu nikogo nie nagradzał. Udowadnianie praworządności służyć mogło zatem (i służyło) wyłącznie uniknięciu kary za niepopełnione czyny.
Proszę wierzyć, że nie zarzucam nikomu braku odwagi, zwłaszcza młodym ludziom będącym zapleczem Wicepremiera. Tym badziej, że wielu z nich dostało potem "po kulach". Czy dostaliby więcej, gdyby doszło do ujawnienia jaskrawych dowodów na zaprzaństwo znanych autorytetów=agentów? Wątpię.
Zresztą wydaje mi się, że p. Rybitzky nie napisał, iż to konkretnie p. Macierewicz miałby ujawnić określone tajne dokumenty.
-
enteligent
...a gdzie na tej liście masz Wałęse?
Miesza ci się z dwoma komunikatami Kancelarii Prezydenta z tego dnia. W pierwszym Wałęsa przyznawał że coś podpisywał , w drugim odwoływano pierwszy.
Pierwszy z trybuny Sejmowej, o tym że Wałęsa był agentem mówił Pietrzyk, ale to było dwa miesiące póżniej
-
No właśnie!
Jak było z Jednostkami Nadwislańskimi? Kto je postawił w stan gotowości? Walęsa?
Dlaczego wystapienie Olszewskiego było przesuwane z godziny na godzinę? Wystąpił gdzieś chyba w okolicy północy... kiedy rodacy ułożyli sie do snu.
-
@Bajbars 1
No chociażby na tej liście o której mówił Kazimierz Świtoń
-
@Bajbars 1 cd.
http://orka2.sejm.gov.pl/Debata1.nsf/main/7A72E191
to jest link do tej wypowiedzi
-
infantylizm
fala strachu... hm, bardziej obrzydzenia, a poza tym dziś byli TW są podani na talerzu i co z tego - rozumu tak zwanym prawicowym poparańcom przybyło?
Niby jakim cudem od TW miał zależeć jakiś poziom umysłowy tzw. prawicy, jak i liberałów czy lewicy? Jak można nie widzieć tego, że demokrację w Polsce popsuły grupy towarzyskie, które nazwały się partiami.
-
Olszewski nie miał szans
mógł tylko zostać symbolem i to wykonał. Mógł zejść ze sceny nie szkodząc agenturze - i to wykonał ALE mógł też doprowadzić do konfliktu gdyby miał wolę walki i wówczas przegrałby w wielkim stylu a agentura nie pozostałaby nienaruszona. W jednym Autor ma racje - to kompletny brak woli walki na prawicy. Ludzie prawicy, jeśli już coś osiągną fuksem czyli na skutek błędów przeciwnika a nie swojej działalności, to 90 proc. czasu poświęcają na wzajemne zwalczanie się. X wykańcza Y, bo ten nie może mieć większych wpływów niż on, biegnie więc do Wybiórczej albo krzyczy, że Y czegoś nie można zrobić, bo Wybiórcza będzie wrzeszczała i poniesiemy starty. Y zostaje osłabiony odsunięty, inicjatywa zniszczona. Kiedy już X wykona zadanie Wybiórcza wykańcza go, bo jest niepotrzebny i tak w koło Macieju. Ludzie prawicy nie chcą nic zmienić tylko istnieć i najważniejsze żeby inni ludzie prawicy nie istnieli. Nie ma żadnego zespołu o wspólnych celach. Są tylko małe antyukładziki zażarcie walczące z sobą nawzajem, nie rozumiejąc, że za chwili wszyscy przestaną istnieć. Po drugiej stronie bezpieka pilnuje żeby był porządek, bo jak nie, to koniec, żadnych gescheftów. Brak woli walki, kunktatorstwo, brak zdecydowania i najważniejsze, żeby mnie wreszcie Ubekistan pokochał, zrobię wszystko - to są myśli przeciętnego działacza prawicowego. Czasem mam wrażenie, że gdyby ich zechcieli po drugiej stronie, to poczołgaliby się tam Co ci ludzie robią na po antykomunistycznej stronie barykady?
-
enteligent
Tego dnia w Sejmie mówiono, przed dostarczeniem list kierownictwom klubów, o tym że na liście jest Wałesa. Kiedy listy dotarły, wtedy okazało sie że nie ma tych nazwisk. Zaczeły sie spekulacje, że Wałęse Macierewicz skreślił bo zamieszczenie go kolidowało z tekstem uchwały.
Ciekawostka: wycofanie pierwszego komunikatu Wałęsy (o tym że coś podpisywał) nastąpiło w ciągu 10 minut od dostarczenia list klubom, czyli w momencie gdy było wiadomo że na liście go nie ma.
-
@Rybitzky
Przepraszam, że piszę kolejny osobny komentarz, ale tak mi przyszło na myśl, czy wiecie ile przeróżnych partii powstało w czasie państwa podziemnego?
Ich liczba w porównaniu do ilości parti prawicowych po 89 na prawdę jest dużo większa.
Tak wydaje się, że wtedy to była tylko jedna słuszna organizacja AK i źli komuniści, ja nie chcę tu kopiować tych róznych nazw organizacji jakie powstały, ale chyba jednak coś musi być w tym systemie parti wodzowskiej, bo w organizacji opartej na idei już dwie wyraziste postaci będą miały w pewnych kwestiach odrębne zdanie. Ja przytoczę tu taki przykład z podziemia po 39: otóż powstało wiele partii o zabarwieniu narodowym i tak te z najbardziej optymistycznym programem głosiły przywrócenie granic wschodnich sprzed I rozbioru, natomiast przesunięcie granicy zachodniej na Odrę i Nysę Łużycką, za nic nie przekonywały ich argumenty umiarkowanych, że być może samo przesunięcie granicy zachodniej wystarczy. Na lewicy natomiast również istniał ten najczarniejszy scenariusz jaki później się wydarzył. Oczywiście też sporo osób chciało tylko nienaruszalności granic, ale taki program nie za bardzo był nośny. I tak jedynie w kwesti granic z 2 parti zrobiło 5 czy 6 na prawdę nie wiem ile dokładnie.
-
@enteligent2
Własnie na Switonia powołal się Pietrzyk. Na liście dostarczonej klubom Wałęsy nie było. Sprawdzić to można w pierwszym lub drugim numerze NCz po tym dniu. Chyba tylko oni zdecydowali się ją wydrukować, choć miały je jeszcze tego samego dnia wszystkie redakcje. Co smieszne rozdali ich, najwięcej (choć nie tylko), posłowie KPN.
Dzięki za link. Przypomniał mi decydujacy moment tego dnia - odrzucenie wniosku Siwka. Właśnie przez to poszło jak poszło.
-
@Sawa.com
I to że wystąpił już po odwołaniu, a Woronicza je wyemitowało powinno Ci wyjasnić kogo słuchały te dwa plutony przysłane Romaszewskiemu. - po prostu nie wpuścili ludzi z BBN do telewizji.
ukłony
-
HURRA na Berlin na Moskwe !!!
pol polskiej armii pod wodza Jaroslawa na Berlin a drugie pol pod wodza Lecha na Moskwe
niech rozkwita chrzescijanska poliyka nienawisci
-
@Darski 1
W jednym Autor ma racje - to kompletny brak woli walki na prawicy. Ludzie prawicy, jeśli już coś osiągną fuksem czyli na skutek błędów przeciwnika a nie swojej działalności, to 90 proc. czasu poświęcają na wzajemne zwalczanie się. X wykańcza Y, bo ten nie może mieć większych wpływów niż on, biegnie więc do Wybiórczej albo krzyczy, że Y czegoś nie można zrobić, bo Wybiórcza będzie wrzeszczała i poniesiemy starty. Y zostaje osłabiony odsunięty, inicjatywa zniszczona. Kiedy już X wykona zadanie Wybiórcza wykańcza go, bo jest niepotrzebny i tak w koło Macieju. Ludzie prawicy nie chcą nic zmienić tylko istnieć i najważniejsze żeby inni ludzie prawicy nie istnieli. Nie ma żadnego zespołu o wspólnych celach. Są tylko małe antyukładziki zażarcie walczące z sobą nawzajem, nie rozumiejąc, że za chwili wszyscy przestaną istnieć. Po drugiej stronie bezpieka pilnuje żeby był porządek, bo jak nie, to koniec, żadnych gescheftów. Brak woli walki, kunktatorstwo, brak zdecydowania i najważniejsze, żeby mnie wreszcie Ubekistan pokochał, zrobię wszystko - to są myśli przeciętnego działacza prawicowego. Czasem mam wrażenie, że gdyby ich zechcieli po drugiej stronie, to poczołgaliby się tam Co ci ludzie robią na po antykomunistycznej stronie barykady?
No wreszcie przeczytałem coś, co jest też moimi odczuciami. Proszę zobaczyć, np. u mnie (na S24) w blogu pomysł Klastrowo-Szkieletowej Sieci Incjatyw Prawicowych (aka Klastrowy Integrator Inicjatyw Prawicowych). Na tej jakoby sprawicowanej platformie hostingowej, jaką jest S24, ktokolwiek z prawicy (poza FYMem) się tym zainteresował? A przecież pomysł stoi "jak byk") już ze dwa tygodnie i zero zainteresowania. Gdzieindziej jakieś ślamazarne przymierzania się do tematu, a co to oznacza, a dla kogo, a konkrety, a kto jeszcze, a może coś więcej, a nie teraz bo inne sprawy... itd. itd. A przecież moja koncepcja nie jest żadnym wymyślaniem prochu, jest podana, myślę, prosto, wyraźnie, z przykłądami, pokazuje wady i zalety, mówi czemu ma służyć, do kogo jest adresowana, jak z niej korzystać, co jest w niej ważnego itd. itd. Natomiast prawicowa brać stoi, się przygląda albo temat omija (był w ogóle jakiś odrębny wpis o tym), może gdzieindziej, gdzie również założyłem ten temat jest parę uwag, komentarzy i zalążków pomysłów.
A wie Pan, jakby to było, gdyby ktokolwiek z lewicy (lub lieberałów) zaproponował swoją koncepcję dokopania prawactwu, podobną do mojej? Otóz:
Już pierwszego dnia, kiedy ona pokazałaby się, pod takim wpisem pojawiłoby się kilkadziesiąt komentarzy, uwag, sugestii, głosów krytycznych, oczywiście zwykłych jajec (rzucania błotem też), lecz tak naprawdę jakichś głosów merytorycznych. W tym samym dniu na wielu różnych zaprzyjaźnionych portalach, serwisach, blogach, forach itp. koncepcja taka zostałaby zalinkowana. Potworzyłyby sie wątki z tym tematem, na których pozostali internauci mogliby się zapoznać z tematem. Tam także zbieranoby komentarze, uwagi, sugestie, głosy krytyczne itp. W ramach takich platform wyznoczony byłby ktoś, kto to wszystko zierałby do kupy, systematyzował, opracowywał itd.
Następnego dnia, taki pomysł (ideę) wraz z komentarzami zostałby podesłany kilku naukowcom, zawodowo i merytorycznie zajmującym się podobnymi zagadnieniami z prosbą o uwagi, komentarz i próbę uporządkowania tematu. Jednocześnie byłby on coraz bardziej nagłaśniany, coraz więcej ludzi zaczęłoby się o tym dowiadywać, zaś "frontowcy" czekaliby na opinie ekspertów.
Mniej więcej po dwóch-trzech dniach od ekspertów wróciłyby opinie, podbudowane solidną merytoryczną diagnozą, przekrojową analizą, radami, wskazówkami itp. Jednocześnie poproszono by ich o monitorowanie tematu i w razie konieczności wprowadzanie korekt i modyfikacji. Nie ma co ukrywać, że ekspercka opinia zwrotna byłaby przygotowana w taki sposób, by każdy mógł zrozumieć głęboki sens proponowanych zmian, i zaprezentowania tematu tak, by każdy mógł to zrozumieć i się odnieść. W, tzw. międzyczasie "zaplecze" zaczęłoby organizować (w wyższych uczelniach, redakcjach, firmach wspierających itp.) grupy robocze wyznaczone do zajęcia się tematem i propozycjami.
W okolicach ok. tygodnia od zaprezentowania koncepcji, zostałaby ona już głęboko, szeroko i przekrojowo "skonsumowana" przez docelowe środowiska, w dodatku podbudowana merytorycznie i wzbogacona wskazówkami kierunkowymi.
Również w tym samym czasie o koncepcji, dyskusji, wstępnych kierunkach, rodzących się ustaleniach, dowiedziałaby się środowiskowa prasa, w której wyznaczony zostałby jakiś dziennikarz, który miałby się koncepcją "opiekować". Zacząłby się sprawie bliżej przyglądać, aż w końcu (tj. po ok. tygodniu-półtora) pojawiłby się pierwszy artykuł o koncepcji/inicjatywie. Byłby ona przedrukowywany, omawiany, komentowany itd. itp.
W blogosferze natychmiast rozpoczęłaby się dyskusja o tym artykule, przypomniano by sobie jak doszło do tego, że kocepcja powstała, jak się rozwijała oraz w jakim się miejscu znajduje. Zaś "zaplecze" intensywnie, metodycznie, korzystajac z ifnormacji zwrotnych, merytorycznie przygotowywałoby tych, którzy mieliby być wyznaczeni do "obsługi" danej koncepcji i jej wdrażania, rozwoju, udoskonalania, komunikowania się z opinią publiczną itd.
Mniej więcej pod koniec drugiego tygodnia "Stokrotka" w studio przemaglowałaby jakiegoś "salonowego" eksperta na okoliczność pomysłu. Tenże podniósłby jego rangę itd. itd. Zaś w pozostałych stacjach (telewizyjnych i radiowych) i kanałach informacyjnych o koncepcji zaczęto by coraz częściej mówić, ucząc tym samym elektorat jej znaczenia, celu, skutków, funkcji itd. itd. po to, by zaprogramować w nim pożądane i oczekiwane podejście do pomysłu i odpowiednich reakcji.
Po ponad dwóch tygodniach, przygotowane już byłobyby podłoze pod wdrożenie koncepcji w życie, i zaczęto by ją testować na jakichś wcześniej przepracowanych teoretycznie przykładach. Błyskawicznie zbierano by wyniki tych testów, które to wynniki poddane zostałyby ocenie przez ekspertów, zaś po paru dniach od otrzymania od nich opinii zdecydowano by o modyfikacjach i o dalszych kierunkach. No a dalej to toczyłoby to się wg. wcześniej już tysiąckrotnie scenariuszy. Jaki byłby efekt? Ano taki, że po ponad dwóch tygodniach od pojawienia się zarysu projektu byłby ona już wdrażany w fazie testowej, zaś dyskusja po co, dlaczego, kto itd. itd. bądź to w ogóle nie miałaby miejsca bądź szybko by zanikła.
Teraz dlaczego to wszystko? Ano dlatego, że abstrahując od tarć i animozji (zresztą wg. mnie pozorowanych) wewnątrz- i międzyśrodowiskowych (tj. pomiędzy lewicą, liberałami i ludowcami), na dźwięk hasła "DO-KO-PAĆ KA-CZO-ROM" znikają wszelakie podziały, orkiestra się błyskawicznie zestraja, każdy tam zna swoje miejsce w szeregu, i każdy rozumie co to oznacza "Wszystkie ręce na pokład!" I tak działa Ministerstwo Propagandy, arcymistrza Eryka M. Załapaliście już, czy czekacie na kolejną bohaterska klęskę?
-
@Akar
No żesz, jasne, Szanowna Korekto. Chyba mam brudną klawiaturę i nie wszystkie klawisze mi wchodzą.
-
@antoni
Szanowny Panie,
Pozwolę zacytować:
"1. Zarówno PiS czyli obecne ugrupowanie Kaczyńskiego, jaki i poprzednie czyli PC nie miało, nie ma i nigdy nie będzie mieć nic wspólnego z prawicą. To socjaliści z ciągotami totalitarnymi."
i się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Powołując się na prawdziwie opiniotwórcze tytuły niemieckie, zapewniam Pana, że Pan Kaczyński jak i parta PiS są ZAWSZE określane przez nie jako narodowi konserwatyści. Chyba nie ma lepszej rekomendacji co do poprawności określeń, co zadaje kłam Pańskiemu twierdzeniu o "socjalistach totalitarnych".
Coś się Panu zapewne pomyliło.
-
@Rybitzky
Niezbyt się zgadzam z tym postem. Ale bardziej martwi mnie coś innego. Napisałeś, że w 1992 była jakaś ustawa o ujawnianiu TW. I nikt nawet nie sprostował tej pomyłki, choć post wisi już 6 godzin.
-
@Krzysztof
Wiem, że uchwały miało być :P juz poprawilem.
-
@Krzysztof Leski
Nie jest Pan pewny, czy to może koty nie odczytywały Panu wpisu Rybitzky'ego podczas, gdy Pan sobie drzemał?
-
Panowie
Rybitzky po prostu poprawił "ustawy" na "uchwały". A wy dwaj szukacie tradycyjniem dziury w całym...
-
Nasi ojcowie to nie supermeni, a Olszewski to nie Batman
Niestety w czasach Olszewskiego nie byliśmy podłączeni tak powszechnie jak dzisiaj do internetu. Czytało się Wyborczą i oglądało Wiadomości. Przy zorganizowanym środowisku Gazety, Wałęsy i tłumu agentów w sejmie i poza nim, nic Olszewski z Macierewiczem nie mógł więcej zrobić. Zrobił tyle ile mógł. Natomiast Twoje zrzędzenie i szukanie winnych, wybacz gospodarzu, jest niestety niedojrzałością. To tak jak syn zarzuca ojcu, że czegoś nie zrobił, żeby mu było lepiej, nie zastanawiając się nad faktem, że ojciec nie był supermenem, żył w PRL i postkomunie, a nie w USA czy Niemczech. Może Rybitzky'emu się uda?:)
-
Rybitzky
Trochę poniosła Pana chyba twórcza wena, co ładnie punktują w sensie faktograficznym niektórzy komentatorzy. Do Pańskiej tezy odniósł się także u siebie Chevalier.
-
@Christof von Ingram
Przytoczę słowa Kaczyńskiego:
"Polsce potrzebna jest koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich".
Te bzdury są całkowicie sprzeczne z konserwatyzmem - to typowo lewackie rojenia.
Niemieckie tytuły opiniotwórcze mają niewielką wiedzę o Kaczyńskim - poza tym w UE bardzo niepoprawne politycznie jest twierdzenie, że socjalizm to ideologia totalitarna i źródło zła. Nawet o Hitlerze piszą "skrajna prawica" choć był przecież socjalistą.
-
Wie pan, Autorze, to troche taka koncepcja
jak to, że drugiej Wojny Światowej by nie było, gdyby wcześniej porządni ludzie zamordowali Hitlera i jego ferajnę.
-
@Christof von Ingram
Niemcy to kraj (jak zresztą większość Europy), gdzie prawica praktycznie nie istnieje politycznie, więc o tym, co jest 'prawicą' mają oni mniej więcej takie wyobrażenie, jak śreniowieczny Islandczyk o tym, jak wygląda słoń.
W takiej sytuacji obserwuje się tendencje do zagospodarowania powstałej pojęciowej pustki i 'lewo-prawicowania' praktycznie tożsamych programem gospodarczym ugrupowań na podstawie jakichś mało istotnych szczegółów, jak stosunek do narodu, religii itp.
U nas występuje zresztą bardzo podobne zjawisko, dodatkowo wzbogacone o lokalny element folklorystyczny - przywłaszczanie sobie terminu 'prawica' objawia się u każdego chcącego zamanifestować swoją niechęć do SLD lub Gazety Wyborczej. zaś już zupełnie groteskowy jest przykład niejakiego Akara na Salonie24, który wedle swojego mniemania jest twardym 'prawicowcem' z faktu przynależności jego ojca do AK :). Tymczasem gdy poczyta się jego poglądy, to ma się czasem wrażenie, że przepisuje on żywcem obszerne fragmenty "Kapitału" Marksa.
W rezultacie często uznawane za 'prawicę' są właśnie, o dziwo, takie ugrupowania, jak PiS czy 'wierzejskie' skrzydło LPR, które programem gospodarczym zahaczają wręcz o trockizm.
-
@kashmir
Ma Pan rację, szanowny Panie,
nie nadużywają słowa prawica w ogóle, przykładowo w odróżnieniu od PiS (narodowi konserwatyści) partię pana Tuska - PO nazywają liberalnymi konserwatystami.
Zapewniam Pana również, że naród o tak nieciekawej historii w pewnym momencie musiał wykształcić sprawnie dziś funkcjonujący system rozróżniania rzeczy na potrzeby wewnętrzne oraz zewnętrzne.
Choć faktycznie dzisiejsze Niemcy - to nie te sprzed dwóch setek lat (dzięki Bogu).
-
@antoni
Pozwolę zacytować Pana
"Przytoczę słowa Kaczyńskiego:
"Polsce potrzebna jest koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich".
i ponownie się z nim nie zgodzić.
To od interpretacji zależy jak te słowa zostaną zrozumiane. Gdyby ten cytat włożyć w usta osoby nieznanej, śmiało mogłyby być odczytane jako deklaracja arystokratycznego konserwatysty.
Wszak wszystkie dziedziny życia publicznego - niekoniecznie oznaczają zagadnienia związane z gospodarką. A to na tej kanwie usiłuje Pan wpasować
p. Kaczyńskiego w nurt lewicowy.
Nic bardziej mylnego. Dyskurs publiczny został sprowadzony do tak żenująco niskiego poziomu, że wszyscy politycy, prawie bez wyjątku, szermują socjalistycznymi hasłami wobec wyborców.
Zobaczy Pan, że niedługo będą obiecywać wyborcom samochody za darmo, mieszkania za darmo lub na koszt Państwa, co w ujęciu kiełbasy wyborczej - na jedno wychodzi.
-
@gość
A wie Pan, że często się nad tym co Pan napisał zastanawiałem (nie tylko zresztą ja).
Ale nie pozwolę poddać się tutaj prawu Godwina.
-
@Christof von Ingram
Wszak wszystkie dziedziny życia publicznego - niekoniecznie oznaczają zagadnienia związane z gospodarką.
To w sumie dla Kaczyńskiego, w kontekście tamtego cytatu, jeszcze gorzej.
Państwowa kontrola całej gospodarki to jeszcze 'jedynie' ostry socjalizm. Kontrola dodatkowo innych dziedzin życia to już czysty totalitaryzm.
-
@kashmir
Szanowny Panie,
w zasadzie większość tematów związanych ze sprawnym funkcjonowaniem Państwa można w dzisiejszych podciągnąć pod totalitaryzm oraz socjalizm.
Tylko w jakim celu?
-
@
Policzmy głosy i wszystko jasne.
-
@Akar
Marksa nie czytałeś, powiadasz? Dziwne w takim razie, że nazywasz jego twórczość "śmieciem". Tatuś AK-owiec kazał? Szkoda jeszcze, że nie wyjaśnił synkowi dlaczego, bo teraz jest mały 'zonk' - synek krzyczy, że Marksa nie lubi, a kubek w kubek powtarza jego poglądy :).
Ty świat odbierasz hasłowo, nie mając jednocześnie większego pojęcia o znaczeniach tych haseł. Twoje niegdysiejsze wynurzenia na temat związków zawodowych, robotników i tego co 'się im należy' to czysty marksizm. I wychodzi nam taki kabaret.
-
@Akar
Szanowny Towarzyszu Adamie Karpierzu!
Porady odnośnie zasad tytułowania zapamiętam. I dziękuję za zwrócenie uwagi. Jestem pod wrażeniem Towarzysza postępów w nauce kindersztuby - poczuwa się Towarzysz do tytułowania mnie "Panem" i pouczania, tak niedawno jeszcze stosując jako inauguracyjne zwroty grzecznościowe określenia typu "gnojku" lub "palancie".
Co zaś do zainteresowania Towarzysza szczegółami mojego życia osobistego, powiem tak. Standardów wymiany poglądów w Internecie, narzuconych niedawno przez "Dziennik" - które, jak widzę, Towarzysz gorliwie podziela - ja osobiście nie uważam za słuszne. Przeciwnie - uzależnianie wartości argumentów dyskutanta od upublicznienia szczegółów jego życia osobistego uważam za absurdalne.
I to jest właściwie jedyny powód, dla którego nie zaspokoję Towarzysza ciekawości.
Skąd zaś Towarzysz czerpie swoje dziwne przekonanie co mojego stosunku do wiary katolickiej, nie będę wnikał. Towarzysz i bez tego jest postacią wystarczająco dla mnie egzotyczną.
-
@Christof von Ingram
Tu nie chodzi o prawo Godwina, tylko o rozumowanie, że zła nie byłoby na świecie, gdyby dobrzy ludzie się zebrali i zatłukli złoczyńców.
Albo o wyeliminowanie kanibalizmu poprzez skonsumowanie ostatniego ludożercy.
-
@timbarimba
W Polsce ideowa "lewica" jest niewielkim kółkiem dyskusyjnym.
Ci natomiast, których nazywamy potocznie "lewicą" to zwykli bandyci. A z tymi spierać się trudno.
-
@Akar
Towarzysz się uspokoi. Nie nic pisałem o Towarzysza życiu osobistym, tylko nawiązywałem do Towarzysza usilnych prób wyciągnięcia szczegółów takowego ode mnie (pytania o moją pracę itp.)
I niech Towarzysz się nie pieni, bo w żadnym miejscu nie kpię z Towarzysza ojca. Kpię wyłącznie z Towarzysza przekonania, że powinowactwo rodzinne z AK-owcem czyni kogoś prawicowcem.
Otóż prawicowcem czynią człowieka poglądy. Towarzysza poglądy są zaś czysto lewackie.
Obrażać zaś usilnie na każdym kroku usiłuje mnie Towarzysz, a to nazywając 'gnojkiem', 'palantem', 'tchórzem', próbując w komiczny sposób nawiązywać do swoich domysłów na temat mojego wieku, zajęcia... Niech się jednak Towarzysz nie trudzi, ja na takich prostaczków jestem odporny.
I jeszcze te nawiązania do Kościoła... Towarzyszu, jesteście żałośni. Postawa prawicowa jest postawą trudną, nakładająca na siebie odpowiedzialność, umiejętność trzeźwego spojrzenia na świat, samodzielnego myślenia. Towarzysz zaś utrzymuje, że wystarczą zasługi tatusia i bieganie do kościoła, a już się jest prawicowcem. Żałosne.
-
@Akar
Prosilem o _namiary_.
Służę uprzejmie, np:
http://djans.salon24.pl/13574,posluchaj-to-przez-ciebie#comment_309264
Jest tam tego więcej, może sobie Towarzysz odświeżyć pamięć.
Za kpienie sobie z mojego Taty (...)
Nabijanie się z Twojego własnego żałosnego przekonania, że o Twojej postawie decydują dokonania Twojego ojca, to jest z tegoż ojca kpienie?
Człowieku, Ty raczej sam z niego kpisz, nie potrafiąc bez powoływania się w każdym zdaniu na ojca obronić swoich poglądów. Piszesz jakieś lewackie hasło okraszone: "a mój ojciec był AK-owcem!" i w ten sposób dumnie uważasz się za 'prawicowca'. Żałosny, niedowartościowany lewaczek.
Piszę w lubczasopismach
-
25.05.2012 15:37
-
20.05.2012 12:19
-
15.05.2012 08:48
-
13.05.2012 21:17
Ostatnie notki
-
25 maja 1948: Witold Pilecki i koledzy z Armii Krajowej
Czesław Łapiński był dzielnym żołnierzem Armii Krajowej. W wojsku służył już od młodości, bił się w kampanii...
25.05.2012 22:19 2 -
Pani Renata rządzi Platformą, czyli Stefan Bohater
Słuchając przed chwilą Donalda Tuska nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że premier, mówiąc delikatnie,...
25.05.2012 15:27 46 -
Occupy Kraków: Chleba zamiast igrzysk! (FOTO)
Przedwczoraj na krakowskim Rynku Głównym rozbili namioty przedstawiciele rozmaitych społecznych organizacji (od...
24.05.2012 12:47 10
Moje ostatnie komentarze
-
Dzięki temu można dać 2 tytuły zamiast 1.
25.05.2012 15:50
-
Ups, już poprawiłem ;) W Warszawie ponoć na Skwerze Hoovera.
24.05.2012 13:12
-
Jeśli mial coś Palikotowi do przekazania, to mógł mu wysłąć prywtnie list, zwłaszcza, że...
20.05.2012 12:58
-
I prawdziwi katolicy lansują Palikota poprzez bezsensowne apele?
20.05.2012 12:46
-
O, widzę, że zawitało tu paru takich, którzy radośnie pójdą na dno razem ze swoim statkiem...
17.05.2012 22:21
Najpopularniejsze notki
-
Szczekociny, czyli lepiej być bydlakiem niż idiotą
komentarze: 240
-
Smoleńsk w Brukseli: Mocne słowa i brak sensu
komentarze: 233
-
Taki czysty wrak, czyli Rosja zawsze wygrywa
komentarze: 179
-
Desant Wałęsy na Stocznię, czyli tak się robi z nas idiotów
komentarze: 177
-
Niesiołowski: Śmieszny dziadek zamienia się w damskiego boksera?
komentarze: 164
Aktywne dyskusje
-
Dyżurny katolik, czyli dlaczego Terlikowski pompuje Palikota?
komentarze: 112ostatnio: MICHAŁ SŁAWSKI
-
25 maja 1948: Witold Pilecki i koledzy z Armii Krajowej
komentarze: 2ostatnio: SOWINIEC
-
Po wykładzie Biniendy: Tylko skrzydło i aż skrzydło
komentarze: 124ostatnio: KREWETKI
-
Pani Renata rządzi Platformą, czyli Stefan Bohater
komentarze: 46ostatnio: ANTINEUTRON
-
Occupy Kraków: Chleba zamiast igrzysk! (FOTO)
komentarze: 10ostatnio: SOWINIEC
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- Komitet 39.09 15 10
- Rybitzky 1699 3771
- Tak dla Pileckiego 15 0



