Trudno oprzeć się wrażeniu, iż polskie władze robią wszystko, by wywołać jak największą ilość teorii spiskowych na temat smoleńskiej tragedii. Kataryna ułożyła dziś długą listę zaskakujących uchybień i błędów popełnionych przez polskie służby. Mimo upływu dwudziestu dni od katastrofy Polacy nadal nie wiedzą nic pewnego o okolicznościach śmierci ich prezydenta oraz szeregu osób z krajowej elity.
Czy może w takim razie dziwić, iż – zawiedzeni przez rząd oraz media – obywatele sami starają się szukać prawdy o tragedii z 10 kwietnia? Nie, to naturalna ludzka reakcja. Zwłaszcza, gdy dochodzi do tak szokujących wydarzeń.
Niewykluczone, że nie wszyscy sobie jeszcze z tego zdajemy sprawę, ale na smoleńskim lotnisku doszło do wydarzenia, które zaciąży nad naszym narodem na kolejne dekady. Śmierć poniósł urzędujący prezydent – i to w okresie szczególnie intensywnego, dzielącego Polaków politycznego konfliktu. Tego nie zapomnimy łatwo, niezależnie od ostatecznych ustaleń śledztwa.
Nie musimy szukać daleko analogii. W 1943 roku w katastrofie lotniczej zginał premier Władysław Sikorski (swoją drogą, czy jest drugie państwo na świecie, które straciło dwóch przywódców w rozbitych samolotach?). Tymczasem po niemal 70 latach nadal trwa dochodzenie w sprawie okoliczności jego śmierci, a historycy mogą żyć tylko z wydawania książek i kręcenia dokumentów o Gibraltarze.
Czy śmierć ofiar Smoleńska jest mniej tajemnicza niż śmierć ofiar Gibraltaru? Można by rzec, iż między 1943 a 2010 rokiem nie ma porównania. Teraz są czarne skrzynki, satelity, radary, kamery w telefonach komórkowych. Wyjaśnienie przyczyn nowej polskiej tragedii powinno być o wiele prostsze.
Powinno – ale nie jest, i to za sprawą poczynań polskich władz. Ekipa Donalda Tuska zachowuje się, jakby nie rozumiała powagi sytuacji. Owszem, wiedzą, że doszło do tragedii, zginął prezydent, zginęło wielu innych ludzi. Lecz rząd nie dostrzega właśnie tego, co dokonuje się w duszach części (nie twierdzę bynajmniej, że wszystkich) obywateli. Nie dostrzega tego, iż właśnie tworzy się niezniszczalny mit.







Oni najzwyczajnie się cieszą, że im ustawa o IPN poszła, że mają pełnię władzy. Kręcą swoje malutkie interesiki nie widząc wogóle zagrożenia z zewznątrz.
Ten rząd nie ma żadnych, powtarzam żadnych ambitnych celów. Zadowala się jedynie orlikami i klientelizmem wobec Sobiesiaków kręcących swoje małe interesy.
Oni się cieszą, że są "u siebie". Wielka polityka dla nich nie istnieje. Ważne jest dla nich tylko to aby pozostać u władzy niezależnie pod czyim patronatem: wschodu czy zachodu.
Wyrżnięcie watahy jest zaś na rękę zarówno im jak i 'siłom zewnętrznym" dla których w to graj, że rządzący kierują się malutkimi interesikami... - łatwo ich jest zadowolić przez byle poślednie świecidełko.